#086 pędzel MUR E101


Dzisiaj jak na pędzlarnie przystało, mam przyjemność przedstawić Wam pędzel do cieni od Makeup Revolution E101. Kolejny raz sprawdza się u mnie na blogu, że tanie nie znaczy złe.

Bardzo lekki pędzel do cieni z czarną rączką, złotymi napisami i czarną skuwką, która zaciska włosie. Wygląda elegancko, naprawdę mi się podoba.

Pędzel posiada dość krótkie, ale miękkie i elastyczne włosie syntetyczne. Kształt pędzelka to typowy języczkowy. Zaokrąglone, płaskie włosie. Dobrze nakłada się nim cienie na powiekę, ale z uwagi na swoje nieduże wymiary raczej sprawdzi się do precyzyjnego dokładania kolejnych cieni aniżeli np. całego cienia na powiekę. Dobrze się z nim pracuje również w przypadku dolnej powieki, gdyż jest płaski co znacznie ułatwia rozcieranie cienia w tym miejscu.

Pędzel kosztuje około 10 złotych i był to bardzo dobry, tani zakup. Po myciu nie gubi włosia, nie odkształca się, łatwo czyści. Dzięki swojej precyzyjności pozwala na zabawę z kolorami. Polecam poszerzyć swoją kolekcję o pędzel E101 od MUR.

A Wy używałyście pędzli od MUR?

#085 Inglot Duraline


Dzisiaj zapraszam Was na wpis o produkcie zamkniętym w małej szklanej buteleczce z pipetką. Inglot Duraline - chyba większość z Was gdzieś o nim słyszała, bo było o nim swojego czasu naprawdę głośno. A dlaczego i czy nie było to szum o nic? Zapraszam do czytania dalej.
Duraline to płyn służący do utrwalania makijażu i przedłużania trwałości kosmetyków, ale znajduje zostasowanie w naprawdę wielu przypadkach. Produkt aplikujemy za pomocą pipetki dozując odpowiednią ilość produktu w postaci kropli.

W moich przypadkach Duraline króluje przy procesie tworzenia nowych eyelinerów i w tym jest naprawdę bardzo dobry. Po zmieszaniu cieni z kroplą Duraline tworzy się gęstsza "papka", która doskonale się sprawdza jako eyeliner. Wystarczy nam wówczas pędzelek, a możemy z dowolnego cienia do powiek zrobić eyeliner - w dowolnym kolorze. Czyż nie brzmi to cudownie? Ja najbardziej jednak lubię go mieszać z czarnym cieniem jak smoła z palet Sleeka, a wówczas powstaje naprawdę wysokiej trwałości, czarna, intensywna kreska. Duraline można łączyć zarówno z cieniami sypkimi i prasowanymi tworząc kreskę nie do zdarcia. Poniżej na zdjęciach możecie zobaczyć jak wygląda w akcji:

W połączeniu z kolorowymi cieniami również z łatwością można tworzyć kreski co jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które lubią się bawić makijażem, bo wystarczy nam paleta cieni i Duraline i mamy dowolny kolor eyelinera - zdecydowanie tańsza opcja niż zakup kilkunastu eyelinerów ;-)

Oprócz tego Duraline doskonale sprawdza się do:
- rozcieńczania eyelinera żelowego, jeżeli robi się zbyt zbity i suchy
- jako baza pod cienie (ale! trzeba pamiętać, że jest to produkt tłusty zatem trzeba używać go naprawdę mało, najlepiej w połączeniu np. z lekkim korektorem)
- reanimacji zaschniętych produktów takich jak np. tusze
- nadania lekkiej konsystencji tępym podkładom (np. dodana kropelka Duraline świetnie sprawdzi się przy podkładzie Dermacol - nada mu lżejszą i bardziej kremową konsystencje, a przy tym podniesie jego trwałość)
- nadania lekkiej konsystencji tępym pomadkom
- do tworzenia kremowych róży

Czyż nie jest to produkt idealny? Jest! Buteleczka kosztuje 20zł, a wystarcza naprawdę na baaaaardzo długo gdyż do większości czynności używamy dosłownie kropelkę. Mam wrażenie, że jakiekolwiek negatywne opinie na temat tego kosmetyku wynikają tylko z nieumiejętności jego wykorzystania, bo przyznam iż ja sama z początku miałam problem z doborem odpowiedniej ilości Duraline do wykonywanej czynności i np. dodawałam zbyt dużo płynu do cienia co sprawiało, że tworzyła się rozwodniona i wręcz przezroczysta kreska. Myślałam hmmm... przesadzają Ci wszyscy tak chwaląc Duraline, ale... okazało się, że to ja byłam ciapa i używałam nadgorliwie go zbyt dużo. Jak tylko macie go gdzieś na dnie kuferka samotnie porzuconego to polecam do wyciągnięcia go i potrenowanie, a wówczas szybko zakochacie się w tym produkcie jak ja. Dla nieposiadaczek Duraline polecam wizytę w Inglocie i zakup tej małej butelki, gdyż jest to bardzo ekonomiczny produkt.

Używacie Duraline?
Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

#084 dobrze się rozświetl!


Dzisiaj zapraszam Was na bardzo krótki wpis ze wskazówkami gdzie nakładać rozświetlacz oprócz policzków, aby wyglądać promiennie, ale nie przesadzić :)
Dobrze rozświetlony policzek potrafi zdziałać cuda i naprawdę zmienić wygląd buzi i ukryć niektóre niedoskonałości. 

Ale! Nie należy zapominać o takich fragmentach twarzy jak:

Nieduża ilość rozświetlacza nałożonego w wewnętrzny kącik oka znacznie ożywi spojrzenie. Błysk w kąciku oka wygląda nawet dobrze przy opadającej powiece. Należy jednak pamiętać, aby nie przesadzić, a w przypadku rozświetlaczy które posiadają sporo drobinek uważać, aby nie osypały się na resztę twarzy, gdyż cała błyszcząca twarz nie doda nam uroku :) Niektóre osoby proponują również nakładanie rozświetlacza w pod łuk brwiowy, jednakże ja w tym przypadku nie lubię błyskotek i wolę maty.

oraz


Chciałabym od razu zaznaczyć iż do zdjęć nałożyłam go trochę więcej, aby po prostu był dobrze widoczny na zdjęciu. Nałożona odrobina rozświetlacza w łuku kupidyna sprawi, że usta będą pełniejsze i bardziej ponętne. Górna warga wyda się optycznie większa. Polecam spróbować, jeżeli tego triku nie wykorzystujecie.

Jak podoba się Wam mój sposób na rozświetlanie?
W jakich partiach twarzy Wy nakładacie rozświetlacz?

#083 maseczkowe piątki Ziaja Liście zielonej oliwki


Zapraszam dzisiaj na drugi wpis z serii maseczkowych piątków, dzisiaj czas na Ziaję a konkretnie Liście zielonej oliwki.

Co mówi producent?

Intensywnie regenerująca maseczka. Zawiera esencję z liście zielonej oliwki oraz kwas hialuronowy. Skutecznie wygładza i odnawia naskórek. Dodaje skórze blask i energii. Działa kojąco na podrażnienia.

Co zaobserwowałam?

- Buzia jest wyraźnie nawilżona
- Skóra buzi jest delikatnie napięta
- Skóra jest zdecydowanie bardziej miękka
- Delikatnie się świecę po zmyciu maseczki
- Skóra jest gładka jak po peelingu

Przyjemnie zaskoczenie, szczególnie z tą gładkością buzi, aż chce się miziać po niej :) 1 saszetka wystarcza na 1 aplikacje.

Stosowałyście tę maseczkę?

#082 Wibo Royal Shimmer


Dzisiaj mam przyjemność przedstawić Wam nowość z szafy Wibo - pięknie mieniący się rozświetlacz Royal Shimmer. 
Rozświetlacz dumnie w szafie stoi nieopodal kultowego rozświetlacza od Wibo Diamond Illuminator. Do tej pory mój ulubiony rozświetlacz to Light gold od MUR, ale postanowiłam spróbować tej nowości z drogeryjnej szafy. Rozświetlacz zamknięty jest w standardowym plastikowym kwadratowym pudełeczku. 
Łatwo i przyjemnie się go nakłada. Nie pyli, nie osypuje się, łatwo rozciera i miesza z innymi produktami na buzi. Na buzi utrzymuje się długo, także co do trwałości nie mam zarzutu. Warto również dodać, że ten piękny złoty odcień doskonale rozświetla oko i świetnie wygląda w wewnętrznym kąciku na przykład w połączeniu z czarną kreską.
Rozświetlacz jest w kolorze szampańskim ze złotymi drobinkami. Na zdjęciu poniżej po prawej stronie możecie zobaczyć jak rozświetlacz wygląda po roztarciu. Pięknie się błyszczy, daje ten efekt shine ;)
Rozświetlacz ma w sobie sporo drobinek, nie daje efektu "błyszczącej tafli" ;)  Moja twarz przez cały dzień jest raczej matowa także mi błysk od Royal Shimmer pasuje, a same drobinki dodają błysku i ożywiają bardzo twarz.

Jak Wam się podoba?
Widziałyście tę nowość od Wibo?

#081 dzienny makijaż


Dzisiaj zapraszam Was na makijaż, który idealnie będzie nadawał się na co dzień w przepięknych kolorach z palety Iconic 3.
W makijażu mocno zaakcentowana została górna powieka pięknym mieniącym się perłowym cieniem. Załamanie powieki w ciemnych matowych brązach, a na dolnej powiece pomieszany ciemny brąz ze złotem i mocna kreska czarnym cieniem z palety Sleeka zmieszanym z płynem Duraline z Inglota. Usta w matowej pomadce od Wibo.
Jak się Wam podoba?